Co ma nawóz do człowieka

Miłość do zdrowej żywności rośnie we z minuty na minutę, rozwija się i ewoluuje od dawien dawna i wcale nie zamierza zastopować. Rolnictwo prowadzone w sposób zrównoważony to fajna sprawa. Ekosystem nie klęka w rozpaczy nad zabieranym mu skrawkiem ostatniego wolnego, w miarę zdrowego oddechu, Ziemia nie musi być podtruwana zatrważająca ilością rozmaitych środków chemicznych o wpływie szkodliwym na jej i mój organizm.  Argumentów za eko jedzeniem jest sporo,  a najlepiej oddaje je hasło „ Jesteś tym, co jesz”.  Lubię zatem jeść zdrowo, lubię nieskażoność i  świadomie po taką sięgam zaopatrując lodówkę. Dokonuję takiego wyboru wierzę w jego słuszność i pragnę, aby  miał dla mnie oraz otoczenia jak najlepszy rezultat.

Sprawa miała się niegdyś zgoła inaczej w przypadku wyboru moich znajomości. Na tym polu przegrywałam z kretesem pozwalając, żeby zalewała mnie fala ludzkich pestycydów, randapów, metali ciężkich i niezmiernie nieprzyjemnych alergii emocjonalnych, jakie  w interakcjach międzyludzkich mogły się pojawić. Przyjmowałam całe kontenery świństw, jak gleba , w którą się je wlewa i wciska , a ona  nie potrafiąc się zbuntować – obumiera,  z czasem zmieniając postać z urodzajnej na martwą albo ledwo żywą. Byłam chłonna i przyjazna. Wszelkiego rodzaju toksyny znajdowały we mnie swoją Ziemię Obiecaną, Raj , Eden i co tylko jeszcze hedonista może sobie wyobrazić chcąc osiągnąć spełnienie i zadowolenie. Byłam niczym antydepresant dla przygnębionych, morfina dla bolących zmysłów, zimna kropla wody na poparzony skrawek skóry .  Wierzcie mi, że funkcje pełniłam różnorodne zawsze dzielnie pokrywając zapotrzebowanie na zapełnienie potrzeb innych. W tym osiągnęłam prawdziwą perfekcję, a nawet mistrzostwo świata. Złoty medal za zasługi można było zawieszać na mojej szyi tak często, jak często bierzemy wdech, co by się nie udusić.

Nic tylko korzystać . Czerpać. Uprawiać mnie. Robiono to zazwyczaj dając mi poczucie pseudozrozumienia i kumpelstwa, z dobrotliwym uśmiechem na twarzy , za którym czaiła się (niestety w większości przykrych przypadków) bezwzględna chęć czerpania ze mnie korzyści rozmaitych.  Hodowano to co hodowane być miało,  plony zbierano zgodnie z oczekiwaniami, ponieważ w swojej uległości i niewiedzy i dobroci jakieś nieograniczonej – byłam mocno przewidywalna.  Toksynami podtruwano mnie systematycznie, stosując różne techniki mające zwiększyć moją produktywność w zaspokajaniu głodu głodnego .

 

24993523_1590653924315972_8395582759329025067_n

Technik wykorzystywanych przez toksycznych ludzi jest cały wachlarz , ale że miałam wizję umieszczenia ich na podium to skupiłam się tylko na trzech:

Wzbudzanie poczucia winy.

Technikę tą uznaję za najwłaściwszą wobec mnie. Przynosiła najwięcej plonów . Ci którzy wiedzieli, w jaki sposób ją zastosować otrzymywali dostęp nieograniczony do mojego oddaństwa, poświęceń, bycia na tzw. każde zawołanie, zawsze i wszędzie. Targana byłam poczuciem winy i obowiązku,  teraz wiem , że niesłusznym oraz niesprawiedliwym i w ogóle kompletnie beznadziejnym . W konsekwencji zostawiałam praktycznie każdą moją potrzebę na rzecz zapełnienia pragnień tych innych, niż moje.  Bo „moje” uznawałam za przejaw nieokiełznanego egoizmu, bezduszności, potworności i innej głęboko niekorzystnej nomenklatury na swój temat. Wina była wzbudzana różnie, przez różne najbliższe mi osoby, lecz zazwyczaj miała ten sam trzon. Wzbudzający ją wlewał mi do serca i umysłu zależność jego stanu emocjonalnego od mojego działania.  Uzależniał te dwa autonomiczne byty w sposób totalny , całkowicie kompletny , nie pozostawiając marginesu , w którym mogłabym zadziałać choć trochę inaczej od jego wymogów. Wtedy wydało mi się oczywiste, że powinnam a nawet bezwzględnie muszę wypełnić stawiane oczekiwania oraz wymogi , co by nie zranić delikatnej, wrażliwej konstrukcji emocjonalnej tego , który swoje żądania wciskał mi w twarz.  No bo przecież nie mogłam temu komuś sprawić przykrości , pomimo, że miałam do czynienia z egoistą i egocentrykiem do kwadratu, który  w stopniu żadnym nie szanował moich pragnień , o potrzebach nie wspominając . Fakt, że owa krzywda działa się mnie pozostawał jakby niezauważony, zignorowany i znikał  niczym nadmiar deszczówki z pola  upalny dzień . W rezultacie  można było zbierać  obfite żniwa z tych dostępnych hektarów , wyrywać z korzeniami myśli me i niezależność, całkowicie – lub ( aby nie brzmieć dramatycznie ) prawie całkowicie- sobie  mnie podporządkowując  w pewnych sferach przyjacielsko-kumpelskich. Mówię Wam, nic przyjemnego.

 

Szantaż emocjonalny.

Łączy się  nierozerwalnie z techniką wymienioną powyżej i stanowi jedną z ciekawszych form toksycznego nawozu , jakim można nawozić drugiego człowieka.  Posiada bowiem całe spektrum różnorakich zasad, zachowań, wibracji, które  zmieniają osobnika poddanego kolejnym porcjom owego nawozu- w potulny , posłuszny kawałek gleby , nadający się do dowolnej uprawy.  Człowiek staje się plastyczny niczym plastelina . Nic tylko lepić figurki, kształty, światy….Szantaż poza wzbudzaniem przytłaczającego poczucia winy, tudzież litości, potrafi również pogrozić nam palcem, a nawet wymierzyć karę w momencie odejścia od wymaganego schematu. Kiedy więc jakimś cudem miałam odwagę nie spełnić oczekiwań szantażysty , nie wypełnić stawianych mi standardów dostawałam w odwecie odwet, zemstę , vendettę w postaci obrażania się, rozczarowania moją osobą oraz katastrofalnego niezadowolenia ze mnie. Zatruwano mnie milczeniem , obojętnością, ignorowaniem, złością, gniewem, czyniono wyrzuty, zarzutu, pretensje. Kiedy natomiast wracałam na właściwy tor – zza chmur wychodziło Słońce i można było siać i zbierać, siać i zbierać. I nawozić trucizną od nowa , rzecz jasna. Mówię Wam, nic przyjemnego.

Manipulacja,

czyli matka dwóch powyższych, która umiejętnie stosowana posiada władzę absolutną. Zawiaduje sercami, umysłami, energiami . W interakcjach międzyludzkich często dość trudno ją poczuć, dostrzec i odeprzeć jej wpływy. Czasem atakuje dość subtelnie i mądrze, sączy się przez lata powoli nie dając wyraźnych oznak swojej obecności . Jednostka manipulowana przez przyjaciela, kumpla, bliską osobę przez długi czas może kompletnie nie wiedzieć o byciu poddawaną takim zabiegom.  Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy manipulanci to bez wyjątku bezwzględne szuje,  jakie z rozmysłem niszczą swoją ofiarę , ponieważ często oni sami nie mają świadomości swoich zachowań . Nie zmienia to jednak faktu, że zachowania mające na celu podporządkowanie sobie drugiego człowieka są mocno niefajne i potrafią być bardzo bolesne, odciskając palące piętno na danym życiu.  Istnieje również taka opcja, w zakresie której manipulanci używają swoich umiejętności świadomie. To już prawdziwy horror, ale perspektywa zebrania obfitych plonów jest przecież niezwykle kusząca.

Manipulacji w relacjach międzyludzkich ulegałam ( i pewnie wciąż ulegam w jakimś zakresie ) poprzez moją nieświadomość. Żywię ogromną nadzieję , że u jej podstaw nie leżało moje niskie IQ, bo wtedy załamałabym się na amen 🙂 No ale do rzeczy… Byłam nieświadoma tego na co pozwalałam oraz tego co się ze mną wyprawiało na pewnych płaszczyznach międzyludzkich.  Dopuszczałam do absurdalnych- z perspektywy czasu i wiedzy- sytuacji, w jakich przekraczano moje granice, a ja sama spychałam się poza margines. Dawałam przyzwolenie na to co budziło mój wewnętrzny sprzeciw w relacji przyjacielskiej, koleżeńskiej, coś na kształt glejtu upoważniającego tego kogoś na różne manewry moją osobą.  Oczywiście, nie tylko ofiara jest winna bycia ofiarą. Oprawca też, a w sumie to subiektywnie :przede wszystkim, powinien dźwigać odpowiedzialność za swoje oprawcze czyny.

Po rozpoczęciu( wciąż trwającej)  pracy ze sobą nad sobą , zauważyłam jednak , że na wiele sytuacji mam wpływ również ja, a czasem głównie ja ( wiem, wiem , Ameryki nie odkryłam tym spostrzeżeniem, choć w moim przypadku odkrycie to jest na taką miarę właśnie).  Dlatego też jestem fanką zdrowej, nieskażonej żywności  i uważam, aby toksyn w moim organizmie było jak najmniej, a lodówkę czyszczę systematycznie 😀

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s