Szyby bez smug

Robienie porządków nie jest wcale prostą sprawą. Wiadomo, bałagan – rzecz podstępna, robi się sam z siebie, z chwili nieuwagi, z mikro zaniedbania. Bałagan lubi się kolekcjonować z innymi bałaganami, tak by w efekcie finalnym stworzyć bałagan nie lada. Wtedy to porządek wspina się na wyżyny trudniejsze, coraz bardziej skomplikowane i nie jest łatwo ani przyjemnie zaprowadzić go od nowa. Sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej  w momencie , w którym porządek był kwestią deficytową, a bałagan zawiadywał życiem niczym król nigdy nie zdetronizowany, ledwie draśnięty kilkoma nieudanymi zamachami na jego niepodzielną władzę.  Jednak w erze ogromnego wyboru rozmaitych środków , narzędzi, urządzeń, sposobów czyszczących i wewnętrznego zapału, bałagan da się ogarnąć, a nawet może on pozostać mglistym wspomnieniem albo ciekawostką urozmaicającą uporządkowane jestestwo.

Uzbrojona w powyższe oraz w przeogromną motywację do układania życia mego, ścierania w nim kurzu, polerowania, froterowania i dezynfekowania- taki proces zaczęłam, choć mnie samej chwilowo wydawał się karkołomny i zbyt trudny. Oj tak zwątpienia było we mnie sporo. No bo jak uporządkować stertę bałaganu , która rosła i pęczniała od czasów dzieciństwa?  Podjęłam jednak wyzwanie. Opierając się na wierze we własne siły, jak również na organicznej wręcz miłości do mocy chemii czyszczącej, zabrałam się za szorowanie . I układanie. I segregowanie. I wyrzucanie.

Oczyszczanie rozpoczęło się na całego przebiegając na kolejnych poziomach bycia lub tylko na jednym albo na wszystkich jednocześnie . W sumie rozpoczęło się w pełnej synergii czasem tylko pozwalając, aby porządek zadziewał się w pewnych aspektach bardziej, a w innych mniej . Jednak stanowiło i stanowi złożony, holistyczny proces. Priorytetem w czyszczeniu stały się dla mnie okna. W pełnej okazałości. Z szybami, framugami, zakamarkami.

OKNA, przez które patrzyłam na świat i w siebie, a świat z kolei zaglądał we mnie. Starannie zaczęłam przecierać szyby umysłu i zmysłów, by odbierać to co odbierane być musi bez zakłóceń, z jak najmniejszą ilością przeszkód, zabrudzeń . Każdy kto choć raz mył okna wie, że nie jest to łatwa sztuka. Trzeba myć dokładnie, starannie,  znać parę sztuczek zapobiegających powstawaniu smug na szybach, które mogą doprowadzić do złości albo i frustracji nawet 😉 Należy uważać na pogodę, podczas której się to czyni i z drżeniem serca czekać na wyrok , jaki zapada, gdy promienie Słońca odbijają się w szybach… to zostały te smugi czy nie zostały…? Wierzcie mi , że nie przesadzam- cały proces nie jest wcale taki prosty i jestem przekonana, że wie o tym każdy, kto za takie mycie się zabrał. W każdym razie trud czyszczenia dopadł  i mnie i to na moje własne życzenie ( choć pewnie napór wydarzeń zewnętrznych też miał na to wpływ niebagatelny ).

Jak on odbywał/ odbywa się u mnie? Powoli, dokładnie, głęboko. Nie ma mowy o żadnych powierzchownych pociągnięciach ściereczką. Istnieją za to systematyczne ruchy czyszcząco-polerujące, spokojne, niektóre dość gwałtowne bądź gwałtowne aż zanadto, lecz mające jeden cel- wpuścić światła jak najwięcej do środka mojego, a na to co poza środkiem spoglądać bez zafałszowania.  Czystość odbioru. Oddech światłem jasnym , niepoturbowanym warstwą kurzu i brudu.  To bardzo istotne dla mojej wewnętrznej higieny, no i dla higieny okien, rzecz jasna…

 

 

sprzatanie_640

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s